niedziela, 20 stycznia 2013

Test bidonu i inne kłopoty

Ile człowiek może wytrzymać bez jazdy na rowerze ? Zależy od stopnia zaawansowania cyklozy, u mnie wypada to średnio raz na tydzień niezależnie od pogody - pomijając różne choróbska.
Pochmurna i mroźna sobota nie odstraszyła nas od małej wycieczki, mamy w planie sprawdzenie promocji w szczecińskim Decathlonie i wypróbowanie nowiutkiego bidonu. 


Po ostatniej wyprawie rowery są wyczyszczone i nasmarowane, w bidonie moja ulubiona gorąca kawa z mlekiem, mróz szczypie w uszy - można jechać.


Śnieg nie pada już od paru dni, ścieżki jednak nie odśnieżone - tu korzystamy z chodnika ...


... a tu śmiało brniemy przez śniegi. Gdzieś pod spodem ukrywa się ścieżka. 


Jeziorko Słoneczne pod lodem, widoki rodem z dalekiej północy - przypomniał nam się film "Jak to się robi" z niezapomnianym duetem Himilsbach-Maklakiewicz polecam spora dawka świetnego humoru !
Niestety humory trochę nam się psują kiedy w moim rowerze odmawiają posłuszeństwa przerzutki, a rower Marka z uporem maniaka traci powietrze w tylnym kole. Nie poddajemy się i jedziemy, z przerwami na pompowanie dętki i pedałując w miejscu :)
Test 1 : kawa ciepła.


Zwycięstwo ! Dojechaliśmy, nasze rowery są jedynymi przy krytym stojaku. Pozostali klienci patrzą na nas podejrzliwie ... :)
Test 2 : kawa zimna.


Droga powrotna. Będzie ciężko - powietrze uchodzi co chwilę, trzeba prowadzić rowery.
Test 3 : kawa zimna, ale nie mrożona.


Alaska i alaska ...


Ponieważ czeka nas spory spacer decydujemy się na drogę przez cmentarz. Widoki przepiękne, wszelkie możliwe odcienie bieli i cisza - jedyny akcent kolorystyczny to czerwone kwiaty sumaka.


Widok na pomnik "Braterstwa broni"  - jedna z lepszych form rzeźbiarskich w naszym mieście, efektowna niezależnie od aury.
Test 5 : kawa zimna, nie mrożona. Nawet jej nie próbuję, sprawdzam tylko konsystencję - marzną nam ręce od prowadzenia rowerów za to w stopy ciepło :)
Drepczemy do domu.