poniedziałek, 15 października 2018

Śladem wąskotorówki czyli nowe drogi rowerowe

W niedzielny poranek wybieramy się na otwarcie Trasy Rowerowej R20, na odcinku Trzcińsko Zdrój - Siekierki. Będzie to kolejna po trasie Gryfino - Trzcińsko Zdrój trasa rowerowa o asfaltowej nawierzchni prowadzona w oddaleniu od dróg ogólnodostępnych - czyli komfortowa trasa zarówno dla długodystansowców jak i jednodniowych rodzinnych wycieczek. 


Miasto w jesienny, niedzielny poranek jeszcze śpi. Na zewnątrz poranna mgła, słońce i ciepły wiatr sprawiają, że trudno uwierzyć, że wycieczkę zaplanowano na połowę października. 


Do celu podróży, którym jest Godków leżący po środku nowej trasy dotrzemy specjalnym pociągiem, a właściwie dwoma składami które w założeniu mają pomieścić 120 rowerzystów. Dzięki samorządowi wojewódzkiemu możemy zobaczyć kawałek własnego regionu - to co najbliżej często najtrudniej docenić.


Na peronie trwało przez chwilę rowerowe oblężenie, a windy przechodziły prawdziwy test sprawności.


W końcu jednak wszyscy na pokładzie. Żeby zachować możliwość przejścia rowery stoją między siedzeniami i gdzie się tylko da.


Ruch na Regalicy - czyli Odrze Wschodniej, stworzonej rękoma człowieka odnogą Odry, obserwujemy z kolejowego mostu zwodzonego - jedynego działającego w Europie tego typu mostu z napędem mechanicznym.


Po 40 minutach jesteśmy na miejscu. Nie do wiary ile rowerów zmieściło się jednym pociągu!


W Godkowie mamy możliwość obejrzenia starego składu spalinowego Ganz SN61, który dziś pełni rolę skansenu na kołach. 


Wnętrze będącego wciąż na chodzie zabytku wygląda jak kapsuła kosmiczna w filmie sf realizowanym w latach 60-tych XX w. - pokrętła, gałki, wskazówki... I ten niezapomniany zapach silnika spalinowego...



Droga uroczyście otwarta, na świętowanie organizatorzy zaprosili rowerzystów do położonego przy trasie Pojezierzy Zachodnich Przyjezierza, będącego właściwie częścią miejscowości Moryń.


Dopiero na miejscu okazuje się ile osób wsiadło dzisiaj na rowery żeby obejrzeć nową drogę rowerową i wspólnie spędzić czas wolny. 


Na polanie czekają na nas festynowe atrakcje, kawa, ciasta, zabawy dla dzieci i gra terenowa dla chętnych.


My opuszczamy jednak hałaśliwe towarzystwo i wybieramy się do Siekierek, w których każdy (albo prawie każdy) z nas był na cmentarzu wojennym. Dzisiaj dojedziemy tylko do nieczynnego mostu na Odrze, który po przywróceniu przejezdności stanie się rowerowo-pieszym międzynarodowym łącznikiem.


Trasa jest urozmaicona zarówno elementami infrastruktury po kolejowej jak i...


... wspaniałym krajobrazami.


Każda z bocznych dróg zaprasza do zjazdu ze ścieżki i odkrywania nieznanego.


Na okolicznych polach można zauważyć ślady obcych istot, które jednak z bliska okazują się być... dyniami.


Ścieżka prowadząca po śladzie kolejki wąskotorowej ma jeszcze jedną zaletę - jej wzniesienia są niezwykle łagodne co w połączeniu z idealnym asfaltem podnosi komfort podróży.


Jesień w słońcu pyszni się kolorami. 


Most na Odrze czeka na swój czas kiedy stanie się połączeniem ścieżek rowerowych po obu stronach granicy.


Zabezpieczenia w miejscach przepływu cieków lub obniżenia terenu ścieżka zabezpieczona jest barierami, które sprawdzają się jako oparcia dla rowerów.


Urocze i malownicze miejsce - ruiny starego młyna w drodze do Siekierek.


Październikowe słońce oszukuje jesień.


Letni wieczór jest jesiennym popołudniem.


Dodatkowa atrakcją przy ścieżce są budynki stacji kolejowych, dziś przekształcone na obiekty mieszkalne. Mają ogromny potencjał aby stać się elementem infrastruktury usługowej dla rowerzystów.


Mieszkańcy dawnej stacji Klępicz sami zainicjowali poczęstunek dla rowerzystów, dzisiaj z okazji otwarcia ścieżki - mam jednak nadzieję, że ich inicjatywa przekształci się w stały punkt gastronomiczny, a może i noclegowy?


I to już koniec dzisiejszej przejażdżki.


Na stacji Godków czeka na nas nasz Impuls, tym razem ukryty za składem towarowym. 


Październik nas rozpieszcza słońcem i ciepłem.

To był piękny dzień. Czekamy na kolejne inauguracje i kolejne bezpieczne i komfortowe drogi rowerowe.

Dziękuję Marszałkowi Województwa za przychylność rowerzystom.



czwartek, 11 października 2018

Tweed Ride czyli retro na rowerze


Czwartek w eleganckiej odsłonie, czyli ulubiona elegancka masa krytyczna - tym razem w klimatach lat 20, 30 i 40 XX w. Wariacje ubiorów są różne, najważniejszy jest dobry nastrój, a tego dzisiaj nie zabrakło.


W kratkę. 



W szelkach - fotograf na służbie.





Nasze nieeleganckie rowery w eleganckiej dają radę :)


Klasyczna elegancja plus muzyka z magicznej walizki - jeden z sukcesów dzsiejszego wieczoru.


Organizatorka dzisiejszego zamieszania - Karolina z Rowerowego Szczecina w wersji retro.


Czerwone piórko hitem :)


Melonik i cygaro.


W oczekiwaniu na eskortę policji na placu Solidarności tańce i muzyka.


Po wyjaśnieniu małego nieporozumienia pojawia się policja ... 


... i wraz z nadejściem wieczoru ruszamy w miasto.


Wieczorem pojawiają się czapki i płaszcze.


I oczywiście czerwone piórko :)


Na zakończenie zdobywamy szczecińskie Przełomy.


Wracamy do domu.

TO. My. W nocy. Na szczecińskim Pogodnie.






niedziela, 26 sierpnia 2018

Blue Velo – Odrzańska Trasa Rowerowa

Dzisiaj małe święto - uroczyste otwarcie pierwszej części BlueVelo, rowerowej trasy prowadzącej przez Polskę zachodnią, od Pomorza Zachodniego aż po Śląsk do granicy z Czechami. Byłaby to już druga krajowa trasa rowerowa po GreenVelo prowadzącym wzdłuż wschodniej granicy.   


Ponieważ pierwszy odcinek prowadzi z Gryfina na południe, dostaniemy się tam specjalnym pociągiem. Będziemy jechać całe 16 minut i jeżeli zdążymy możemy nim również wrócić do Szczecina. Fantastyczny pomysł i atrakcja, szkoda, że tak mało osób było zainteresowanych. 


Uczestnicy są różni, czworonogi również bywają podróżnikami :) 


Każdy z nas ma specjalne, okazjonalne bilety na przejazd do i z Gryfina. Oczywiście dzisiaj rowery mają pierwszeństwo :) 


No i w końcu jedziemy :) cały pociąg dla nas. Po tegorocznych, rowerowych przygodach kolejowych taka podróż to prawdziwy luksus.


Wysiadamy w Gryfinie, mimo prognozy wychodzi słońce. Razem z rowerzystami czekającymi na nas na miejscu wyruszamy na trasę.


Co prawda z dworca musimy jechać fragment ulicą, z samego Gryfina wyprowadza nas już asfaltowa ścieżka rowerowa.


Wjeżdżamy na boczną drogę obsadzoną przepiękną aleją, która mam nadzieję pozostanie tam jak najdłużej. 


Tuż przed Szczawnem, po pokonaniu najmniej komfortowego odcinka po bruku skręcam w lewo na nowiutką trasę poprowadzoną po śladzie dawnej kolei wąskotorowej.


Ścieżka jest dość wąska, ale komfort jazdy ogromny. Asfalt jest gładki, wzniesienia minimalne. 


Po drodze jezioro Chwarstnickie.

 

W Chwarstnicy uroczyste powitanie i rodzinny piknik.


Nas jednak korci ciąg dalszy nowej drogi. Nie mamy za wiele czasu, więc ruszamy w nieznane dla nas tereny.


Taki standard skrzyżowań obowiązuje na całej trasie - przejazdy są czytelnie oznakowane zarówno dla nas jak i samochodów. 


Asfalt, mostki nad mokradłami - droga nie dość, że komfortowa to atrakcyjna wizualnie. 



Do tego przydrożne jabłonie, grusze i śliwy pozwalają posilić się strudzonym wędrowcom. 


Uroczy mostek nad Tywą. 
Spieszymy się do Gryfina na pociąg i żeby zdążyć przed nadciągającą burzą. 


Powrót czyściutkim i prawie pustym pociągiem. Swoją drogą gdyby ten standard obowiązywał w pociągach dalekobieżnych...


Przyjemnie patrzeć na ulewę z okna wagonu kolejowego. 

Dziękujemy Pomorze Zachodnie za miłą przejażdżkę i liczymy na więcej :)