czwartek, 15 czerwca 2017

Szkice w terenie




W ramach wprawek przedwakacyjnych dzisiaj prace w terenie, a przy okazji mały trening rowerowy. 


Wszystkie drogi prowadzą ku wakacjom ... a już na pewno drogi kolejowe.


Zwiedzamy nie tak dalekie okolice wprawiając się w odkrywaniu tajemniczych dróg i ścieżek. Mam nadzieję, że takich zakamarków zobaczymy w tym roku mnóstwo.


Zaglądamy przez dziurkę od klucza i spomiędzy słomianych bel.


Szukamy plenerów do wprawek i liczymy na to, że wystarczy nam czasu na rozwijanie pasji.


 Czy znajdziemy interesującą perspektywę po tej czy po tamtej stronie granicy?


Może będą wśród pachnącego groszku ...


... a może wśród nietrwałych maków.


W końcu znajdujemy wyzwanie w postaci - a jakże by inaczej - wiaduktu kolejowego. Przejeżdżające pociągi przypominają nam, że lipiec tuż, tuż.


Perspektywa i głęboki cień - jest pole do popisu i spore wyzwanie.


Zmęczeni słońcem w upale wracamy do miasta pachnącego płatkami róż i piwonii.


A popołudniową senną godziną, korekta rysunków i snucie wakacyjnych planów.

poniedziałek, 5 czerwca 2017

VIII mokre Święto Cykliczne


Pierwszy czerwcowy weekend i taka pogoda ...
Mamy do wyboru kapuśniaczek, mżawkę, ulewę i zwykły deszcz.


Dzisiaj 8 szczecińskie święto cykliczne. Co roku to sama przyjemność z jazdy miastem w masie rowerzystów, jednak tym razem ... mamy pewne opory.

Przełamujemy obawę rozpuszczenia się i wyruszamy w miasto. Niestety niespodzianka spotyka nas nie ze strony pogody, ale ... wyposażenia rowerowego. Markowi pęka sztyca pod siodełkiem. Z litego aluminium. 


Na problem - podstawa to odpowiednie grono doradców. 
Rozwiązanie na gorąco - prowizorka, a jak wiadomo te są najtrwalsze. 


Korzystając z chwilowej przerwy w opadach Rowerowy Szczecin przedstawia swoją niezależną od pogody działalność.


Pod platanami gdzie zwyczajowo chowamy się przed słońcem, dzisiaj kryjąc się przed deszczem spotykamy znajomych i ...  


... dostajemy prezenty.
Dziękuję Joannie za jakże adekwatną zakładkę - książki na rowerze to w końcu mój żywioł.


Beczkowóz w deszczu nie cieszy się wielkim powodzeniem.


Wbrew dominującej szarości wokół nas jest mnóstwo kolorów ...


różu ...


... żółci ...


... i czerwieni.


Na scenie rozbrzmiewają afrykańskie bębny, niestety tym razem było to ewidentnie wezwanie deszczu.


Ruszamy.
I od razu pogaduchy - bo przecież o to również chodzi w świątecznym przejeździe.


Skala intensywności deszczu rośnie.
Ogromna peleryna z Ikei sprawdza się dopóki ...


... nie jedziemy pod wiatr.


Rzut oka przez ramię. 
Z tyłu pada równie intensywnie.


Jedziemy w kierunku Pogodna. 
Niestety wygląda na to, że będzie to jazda z deszczu pod rynnę.


Mimo strużek deszczu pod peleryną i stóp rozmakających w kąpieli deszczowej  humory dopisują,


a liczba uczestników przejazdu nie maleje.


Zakończenie tegorocznego święta odbyło się z wielką pompą.
Dosłownie.