sobota, 1 grudnia 2012

Świetlista Masa Krytyczna

W ostatni listopadowy piątek świecimy z Rowerowym Szczecinem w Świetlistej Masie Krytycznej. 


Wielkimi krokami zbliża się zima, śnieg jeszcze nie pada, ale temperatura zbliża się do zera - ja  wdziewam pod kurtkę dwa swetry i jedziemy.


Na placu Lotników większość rowerzystów także opatulona, choć zdarzają się ( panowie ) w profesjonalnych obciślaczkach ... brrrr. 


Obstawa policji jakby skromniejsza, nie ma motocyklistów co niestety odbija się na komforcie naszego przejazdu przez miasto. Podczas wjazdów na ronda czy duże skrzyżowania bok naszego peletonu jest narażony na staranowanie przez co bardziej niecierpliwych kierowców.  Na szczęście Rowerowy Szczecin czuwał i aktywiści z trąbkami zapobiegali rozjechaniu słabszych uczestników ruchu.
Miasto w piątkowy wieczór wyglądało na wymarłe - tym razem jeździliśmy głownie Śródmieściem. Na ulicach pusto ( wszyscy już świętują Andrzejki ? ), a ci których spotykamy częstują nas niecenzuralnym słownictwem. Smutne to nasze miasto, a właściwie jego mieszkańcy.


Z powrotem na placu Lotników. Miało być przemówienie, ale megafon odmówił posłuszeństwa - zamarzł ? Co będzie zimą ?


Jeszcze tylko wspólne zdjęcie i umawiamy się na następną mikołajkową masę - będzie czerwonoczapiaście i  cukierkowo :)


Po masie szybciutko ( zimno ! ) jedziemy na małe zakupy, a nasze bicykle romantycznie przytulone czekają aż uzupełnimy prasę na weekendowe wieczory.


Wracamy do domu gdy zaczyna prószyć śnieg, w powietrzu już pachną święta.


Robię zdjęcia gdy nagle znikąd pojawia się kot. Jest w dobrym nastroju - co widać i wyraźnie po kolacji :) 
Kot jest zachwycony - my trochę mniej - wracamy do domu na herbatkę malinowską ( za pewnym redaktorem znanego radia :)).