piątek, 19 października 2012

Jesienny wieczór


Październik się zrehabilitował i zaserwował przepiękny piątek, a że prognozy przewidują równie piękny weekend - w ramach rozjeżdżenia się przed dalszą wyprawą wybraliśmy się na wieczorny spacer po mieście.


Ścieżka rowerowa przy alei Wojska Polskiego zasypana liśćmi, nie widać gdzie są dziury więc jazda grozi wybiciem zębów.


Wschodzący księżyc podąża za nami krok w krok, a raczej koło w koło :)


Wille przy ul. Wyspiańskiego o zmroku nabierają aury tajemniczości i specyficznego uroku.


Przy alei Fontann fontanny już nie działają - zostały zamknięte jako pierwsze w mieście.


Plac Lotników - efektownie oświetlony latarniami świecącymi światłem pośrednim - co znaczy, że źródło światła skierowane jest nie ku dołowi jak w klasycznej latarni, ale ku górze, gdzie odbija się od tzw. odbłyśnika czyli gładkiej płaszczyzny, która rozprasza światło i kieruje je w zamierzonym kierunku.


Granitowy Grzywacz śpi - nie przeszkadzają mu dźwięki miasta.


Oglądamy nową fontannę przed kościołem Garnizonowym. Mam mieszane uczucia - iluminacja jest ciekawa, dobrym pomysłem jest kładka, którą można spacerować pod strumieniami wody, ale bryły z których tryska woda są ciężkie i przytłaczające. Należy jednak docenić, że powstało w Szczecinie następne miejsce, które przyciąga mieszkańców - jak na piątkowy wieczór ludzi było całkiem sporo, a dzieciaki miały mnóstwo frajdy.


Szklany pawilon nocą. Czysty i pusty - czeka na wielkie otwarcie.


Wracamy. W parku Kasprowicza zupełnie jak w tajemniczym ogrodzie.


Tak wygląda mgła na polanie przy ul. Wincentego Pola ... przynajmniej w obiektywie telefonu :)