czwartek, 4 lipca 2013

Biała gra miejska

Sobotnim popołudniem wybraliśmy się na magiczną wycieczkę po szczecińskiej dzielnicy Grabowo.


Z najlepszym szczecińskim przewodnikiem Przemkiem Głową będziemy szukać bieli na miejskim szlaku.


Punkt pierwszy: Prometeusz. Rzeźba, którą widziałam po raz pierwszy w życiu choć stoi w bezpośrednim sąsiedztwie Wałów Chrobrego.


W dalszą drogę zaprasza nas solny szlak. 


Biel prowadzi nas do jednego z niewielu drewnianych domów w Szczecinie - Domku Grabarza. Tu właśnie co środę odbywają się spotkania z Aktywną Książką. Swego czasu odbywały się tu także spektakle teatralne - może jeszcze wrócą ...


Klimat Domku Grabarza przypomina mi inny drewniany dom "poza czasem" - kazimierską Kuncewiczówkę, dom Marii i Jerzego Kuncewiczów czyli willę pod wiewiórką. Cała dzisiejsza wycieczka - być może za sprawą pogody - przenosi nas w klimat sennego miasteczka, gdzie czas płynie trochę obok, historia przeplata się z dniem dzisiejszym a jawa ze snem.


Zupełnie jak w pytaniu, które czeka na nas już za Domkiem Grabarza ...


Przy ulicy Radogoskiej czekają na nas symboliczne białe flagi i ciągle funkcjonująca gorseciarnia.


Jednak dopiero następny punkt programu pokazał nam prawdziwą magię - wśród miejskich kamienic kryje się prawdziwy tajemniczy ogród. 


I jak na tajemniczy ogród przystało wszędzie migotały maleńkie światełka ... 


... a na znużonego wędrowca, pod ogromnym kasztanowcem i kryształowym żyrandolem czekał pięknie nakryty stół.


To jednak nie koniec niespodzianek w głębi ogrodu kryje się wejście do pięknego drewnianego domu. Jest to dawna siedziba Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej przy ul .Dubois.  Wnętrza na poziomie parteru są przepięknie odrestaurowane, wyżej znajdują się pomieszczenia mieszkalne obecnych właścicieli. Była to jedyna szansa obejrzenia budynku wewnątrz - na co dzień jest on prywatnym domem dla swoich mieszkańców. Pasjonującą i bardzo smutną historię domu poznaliśmy dzięki właścicielce, która z pewnością uratowała budynek przed zagładą. 


Z żalem opuszczamy tajemniczy ogród i magiczny dom. Gra jeszcze się nie skończyła. Białe strzałki kluczą jak w prawdziwych podchodach. Trzeba uważnie śledzić pokrętne wskazówki, patrząc pod nogi łatwo można przeoczyć to co nad głową. 


Na zacisznym podwórku sadzimy magiczną fasolę i przechodzimy przez bramę pełną muzyki, bieli i zapachu waty cukrowej.


Na zakończenie wycieczki mamy okazję poczuć zupełnie inny miejski klimat. Mroczny klimat podwórek-studni, oficyn i półświatka. 


Z okien wyglądają ciekawi zamieszania mieszkańcy - obserwują nas dziwolągów, a my w rewanżu zaglądamy im do wnętrza ...


I to już koniec białej gry miejskiej. Chciałam serdecznie podziękować organizatorom wymienionym na stronie FB wydarzenia. Nie tylko za odkrycie miejsc, w których wielu z nas nigdy nie było, ale przede wszystkim za pokazanie przeróżnych odcieni miasta - nieustannie zmieniającego się tworu, którego mamy zaszczyt być mieszkańcami.