poniedziałek, 24 września 2012

Szczecin/słońce - Altwarp - Szczecin/deszcz

Wyprawę planowaliśmy od tygodnia, więc mimo niekorzystnych prognoz pogody w piątek wieczorem plecaki spakowane, rowery przygotowane. Wstajemy skoro świt - pogoda piękna i wcale nie jest zimno, wskakujemy na rowery i wyruszamy.



Droga nr 115 w kierunku Dobieszczyna, jest trochę grzybiarzy, ale grzybów jak na lekarstwo. 


Zatrzymujemy się na łyk wody i wciąż nie możemy się nadziwić pięknej pogodzie. 
Dalej jedziemy w kierunku Dobieszczyna i granicy. Wjeżdżamy do Niemiec i na pierwszym skrzyżowaniu skręcamy w lewo w kierunku Hintersee. Kierujemy się szlakiem Odra - Nysa. Przez Hintersee przejeżdżamy brukowaną ulicą i jest to najmniej przyjemny moment dzisiejszej trasy - na szczęście krótki. Po chwili ulica rozdziela się ze szlakiem i dalej jedziemy ubitą, szeroką ścieżką. Nie jest to zwykła ścieżka - biegnie ona bowiem po śladzie dawnej kolejki wąskotorowej, która przed 1945 jeździła po trasie : Gumieńce, Dołuje, Dobra, Buk, Stolec, Glashutte, Hintersee, Rieth, Nowe Warpno. Następną miejscową ciekawostką jest nazwa miejscowości : Hintersee znaczy "za jeziorem", a żadnego jeziora w pobliżu nie ma - okazuje się jednak, że dzisiejsze mokradła i jednocześnie rezerwat, który mija się jadąc szlakiem po lewej stronie to pozostałość po wyschniętym na przełomie XVIII i XIX jeziorze Albeckim ( Ahlbecker See ). 


Przy szlaku oprócz szczegółowych oznaczeń znajdują się także drewniane rzeźby.



Niektóre naruszone zębem czasu, stanowią niewątpliwą atrakcję i tworzą niepowtarzalny klimat.


Tak mniej więcej wygląda szlak pomiędzy Hintersee a Ludwigshof. 


Na wjeździe do Ludwigshof wita nas drewniana pagoda. Warto zwrócić uwagę na znaki kolejowe, pozostałości po kolejce wąskotorowej. Także szlak, którym jedziemy ma w swoim oznaczeniu ciuchcię. 


Ludwigshof wygląda na zagłębie koniarskie, są tu nawet wydzielone szlaki jeździeckie - wyraźnie oddzielone od rowerowych.


Na głównym skrzyżowaniu zagościła cała menażeria. 



A przy wyjeździe przycupnęła nimfa - drewniana nie błotna.
Mijamy nimfę i jedziemy dalej szlakiem wzdłuż kanału Teufelsgraben ( Czarci rów ? ) bardzo tajemnicze miejsce, wrażenie potęguje gęsty las - kontynuacja Puszczy Wkrzańskiej. Po pewnym czasie szlak wznosi się ponad poszycie lasu i dalej biegnie po nasypie kolejowym.
Dojeżdżamy do Rieth.


Powiem krótko - Rieth jest przepiękne.  Na głównym placu stoi altanka, krzesła i grill - dostępne dla każdego. Każdy dom jest wypieszczony, ozdobiony i czysty.


Sielska atmosfera.


Jest zabudowa historyczna : Friedrichshof 1771.



Są domy ryglowe z zachowanymi skrzynkowymi drewnianymi oknami, których nikt nie wymienia na plastikowe.


Domy z charakterem nadmorskiego kurortu z okiennicami w przepięknym szaroniebieskim kolorze.


Domki do wynajęcia wzięte żywcem z Bornholmu.


Drogowskazy wskazujące szlaki do : kawiarni, knajpki, pensjonatu i  pola namiotowego.


Autochton.


Wyjeżdżamy z Rieth w kierunku Warsin, przez jezioro Nowowarpieńskie widok na ... Nowe Warpno.


Punkt widokowy z drewnianą wieżą obserwacyjną. Jest miejsce do odpoczynku i tablica informacyjna dotycząca stref ochrony przyrody przy Zalewie Szczecińskim - w trzech językach.


Ławki niezbyt estetyczne, ale ekologiczne : plastik z odzysku.


Widok z wieży obserwacyjnej : jezioro Nowowarpieńskie i wyspa Riether Werder z ruinami młyna i gospodarstwa.


Gładki asfalt zachęca do dalszej jazdy.
Szlak odbija w głąb lasu i krzyżuje się z leśnymi drogami, a żeby uchronić rowerzystów przed nieproszonymi gośćmi leśnicy stawiają takie sprytne bramki. 



Z sympatycznym ochroniarzem "Maniusiem".
Leśnym szlakiem dojeżdżamy do Warsin, skręcamy w prawo na szlak R66 "Do półwyspu Stare Warpno". Ścieżka prowadzi wzdłuż drogi i brzegu zalewu Szczecińskiego skąd rozciąga się piękny widok. 



Widok na Uznam.
W drodze do Altwarp mijamy osadę Altwarp i koszary, wykorzystywane do początku lat 90-tych XX w. Historia Altwarp jest silnie związana z wojskiem od lat 30-tych XX w.


Okrągły dom  - także związany z wojskiem i obozem jenieckim w czasie II wojny światowej.


Stary wiatrak na wzgórzu, dawniej pełniący funkcje nawigacyjne, niestety w ruinie.



Kościół z XVIII w. położony na wzgórzu.




Dom kapitański i charakterystyczne metalowe rzeźby ptaków, parokrotnie pojawiające się w okolicy.

Rzeźby pozostałe po polsko-niemieckim plenerze rzeźbiarskim.


Widok na Jezioro Nowowarpieńskie i Nowe Warpno z południowego brzegu.


Z portu widać Zalew Szczeciński.


Port rybacki, a właściwie obecnie bardziej marina. Dawniej przypływały tu promy kursujące z Nowego Warpna, ale odkąd przestały funkcjonować sklepy wolnocłowe przeprawa straciła rację bytu.


Reklama pobliskiego Haffen Imbiss z eko-stojakiem rowerowym. Zapach wędzonej ryby przypomniał nam o pustych żołądkach - niestety nie wzięliśmy ze sobą Euro i musieliśmy obejść się smakiem i kanapkami wziętymi z domu.
Na dodatek zaczęło grzmieć - kanapki wsunęliśmy w ekspresowym tempie i ruszyliśmy w drogę powrotną.


Przed Warsin żart słowny na znaku informującym o sygnalizacji świetlnej. Głodnemu chleb na myśli :)


W Warsin zostałam zaczepiona przez bardzo miłą kurę, co najwyraźniej nie przypadło do gustu jej mężowi. Robiąc to zdjęcie szczerze obawiałam się o swoją łydkę.
Niestety zaczyna padać, zakładamy kurtki przeciwdeszczowe i zakapturzeni pędzimy w stronę Hintersee. 


Znajoma nimfa chyba zmarzła, bo obok niej pojawiły się buteleczki po napojach wysokoprocentowych :)


W Ludwigshof konie pasą się spokojnie mimo ulewy.



Dojeżdżając do granicy skręcamy w prawo i oglądamy krzyż i kamień księcia Barnima II. Według legendy książę podczas polowania zawitał do majątku rycerza Vidante, gdzie bardzo spodobała mu się żona gospodarza - Adela. Rycerz w zemście za zniewagę zabił księcia i w miejscu jego śmierci postawił ów krzyż i kamień. 


Tyle dobrego. Leje, zimno żurawie odlatują gdzie cieplej, a my pedałujemy do domu.