piątek, 21 września 2012

Zamek Książąt Pomorskich i okolice

Piątek. Pracowity dzień, na dodatek tydzień zrównoważonego transportu i Park(ing) Day. Rowery więc też są w pracy. Szkoda tylko, że przed Urzędem Miasta zabrakło dla nich miejsca i musieliśmy je przypinać do tablicy ogłoszeniowej. 
Oczywiście szkoda nie dlatego, że do urzędów szczecinianie jeżdżą rowerami, tylko dlatego że przed wejściem stoją aż dwa stojaki rowerowe ...


Po uporaniu się ze sprawami urzędowymi zrobiło się późno i niestety nie zdążyliśmy obejrzeć szczecińskiego Park(ing) Day, który odbył się na ul. Rayskiego. Słynnej ostatnio z niemożności wyegzekwowania prawidłowego parkowania i problemu z postawieniem donic z zielenią. 


Żeby nie zmarnować chłodnego popołudnia postanowiliśmy odwiedzić Zamek Książąt Pomorskich, ostatnio w stanie permanentnego remontu. Zamek odbudowany po zniszczeniach wojennych w renesansowej formie zalicza się do jednego z większych zamków w Polsce. Duży dziedziniec w dalszym ciągu przypomina plac budowy podzielony na część zdemolowaną i nie zdemolowaną. 


Nie wiem czy to skutek niekończących się remontów, ale jeden z zegarów słonecznych ( przedpołudniowy ) jest najwyraźniej wybrakowany. Zegar popołudniowy jest kompletny, nie wiem niestety czy jest punktualny :)


Widok w stronę Zamku z ulicy Korsarzy z zabudową z lat 60-tych. W zamyśle formą miały przypominać domki profesorskie, teraz jednak najbardziej widać wyeksploatowane elewacje i kiepskie materiały użyte przy budowie.





Domki profesorskie. Jeden z moich ulubionych fragmentów zabudowy Szczecina o bardzo ciekawej historii. Piękna klasycystyczna elewacja przypomina mi Krakowskie przedmieście w Warszawie i plac Zamkowy w Lublinie.


Vis a vis domków profesorskich kościół pw. św. Piotra i Pawła. Prawdopodobnie najstarsze miejsce kultu na terenie Szczecina, przed drewnianym kościołem z X w. rosły tu dęby będące obiektem kultu Słowian. Później w XII w. był kościołem dla ludności rodzimej, natomiast wybudowany kościół pw. św. Jakuba ( obecna katedra ) stał świątynią dla napływowej ludności niemieckiej.
Robi się naprawdę zimno - czas do domu.