czwartek, 30 sierpnia 2012

O wyższości mieszczucha w mieście

Po ostatnich zachwytach nad trekingiem i wspaniałych wypadach za miasto przyszła pora na konfrontację z rzeczywistością : zakupy. 


Niby nic wielkiego, ale w transporcie torby pełnej zakupów w tym 1,5 l wody, dwóch krzaków i masy drobiazgów miejska damka wychodzi na prowadzenie. Dzisiaj zdecydowanie brakowało mi skrzyneczki na bagażniku - część zakupów wiozłam w torbie na ramieniu. Mieszczuch oprócz koszyka i zabezpieczenia przed wkręcaniem się sukienki w szprychy ma jeszcze jedną przewagę - pozycję. Siedzi się na nim jak na kanapie, kręgosłup prościutki - ręce na luzie, czyli ramiona gotowe do przyjęcia następnego bagażu :) Nie wspomnę o komforcie piątego punktu podparcia :)
Dwie spore doniczki z jałowcem przyjechały do domu w całości, choć ścieżki było mało, a chodniki dziurawe. Butelek nie pogubiłam i nic mi się nie wysypało.


Nie ma co ukrywać, że obuwie miałam wysoce profesjonalne :)


Nigdy nie byłam zwolenniczką posiadania więcej niż jednego roweru, ale teraz przyznaję się do zmiany zdania - obydwa rowery mają swoje zalety, każdy z nich spełnia inne zadania, a im więcej się jeździ bardziej się je docenia.
Podsumowując : mieszczuchy do miasta, trekingi za miasto !