wtorek, 21 sierpnia 2012

Upalna niedziela

W przedostatnią sierpniową niedzielę wybraliśmy się na leniwą przejażdżkę szlakiem "Kościołów Wiejskich" biegnącym wzdłuż granicy i po terenach rolniczych na południowy zachód od Szczecina. Miało być sielsko, a wyszło jak zwykle - czyli przygoda ekstremalna.
Szlak rozpoczyna się w miejscowości Przylep, my rozpoczęliśmy jazdę po jego trasie w miejscowości Kurów. Jedziemy asfaltową drogą, która czasy świetności ma już dawno za sobą. 
W Kurowie jak na wyżej wspomniany szlak przystało żadnego kościoła nie ma, jest za to szpaler starodrzewu dający bardzo przyjemny cień. Dojeżdżamy do Siadła Dolnego i pierwsza odważna decyzja : jedziemy stromym zjazdem w kierunku Odry, początkowo asfalt, potem jednak nawierzchnia zmienia się w szutrową i dalej w prawdziwe "kocie łby" czyli bruk w wydaniu wiejskim. 


Przepiękne wiejskie domy zadziwiająco mało zeszpecone. Kościołów ani śladu.


Skoro zjechało się w dół należy wjechać po górę.
Potem znowu ostro w dół i tym razem widok jest naprawdę zaskakujący.



Tuż przy brzegu Odry Zachodniej pięknie wystrzyżona trawa, pomosty ( można dopłynąć tu kajakiem z pobliskiego Dziewoklicza ) i nawet pierogi domowe dla głodomorów. 



Klimat letniska, szmer rzeki i piękne widoki na rozlewiska - istna sielanka. Nie mogliśmy się oprzeć, żeby chwilę odpocząć od narastającego upału. Gdybyśmy wiedzieli co nas czeka ...
Ruszamy dalej i jedziemy brukowaną drogą, aż do końca - przynajmniej dla samochodów. Robi się dziwnie droga zamienia się w szerszą ścieżkę, no ale to w końcu szlak rowerowy. Niestety ścieżka kończy się leśnym duktem o przewyższeniu ok. 50 m - jak dla mnie prawie pionowo w górę. Jesteśmy twardzi i podejmujemy próbę zdobycia pagóra - po wykorzystaniu wszystkich możliwych przerzutek i wypluciu płuc zdobywamy szczyt i padamy w pobliskie chaszcze.
Po odzyskaniu równowagi i uzupełnieniu płynów postanawiamy skrócić drogę i przeciąć drogę nr 13 prowadzącą do Kołbaskowa i dojechać bezpośrednio do Smolęcina. Na mapie nie jest to szlak, ale droga lokalna, jedziemy więc pewnie dalej. Przecinamy drogę nr 13, mijamy gospodarstwo agroturystyczne w Smętowicach i o zgrozo przed nami znak "ślepa ulica". Konsultujemy się z ludnością miejscową i co się okazuje - droga owszem dochodzi do torów, ale żeby przedostać się na drugą stroną należy zsunąć się 10 m w dół przejść przez tory i wdrapać się na 10 m ... Podejmujemy drugą odważną decyzję i rzucamy się w dół, a potem tarabanimy się pod górę. Oczywiście po drugiej stronie jak gdyby nigdy nic jest brukowana droga ...


Smolęcin. Roztrzęsieni jazdą po bruku odpoczywamy pod rosochatą wierzbą na rozstajnych drogach. Brakuje tylko diabła Rokity.


Diabła nie ma, są za to ruiny kamiennego kościoła. Co najdziwniejsze popadł on w taką ruinę po II wojnie światowej ... Ktoś mu pomógł ? 



Pierwszy kościół znajdujemy w miejscowości Barnisław, granitowy z XIII w. nieprzebudowany - piękny. Panowie odpoczywający w cieniu przy kościelnym murze informują nas jak wejść na teren kościelny. Sam kościół jest zamknięty, ale podglądamy trochę przez dziurkę od klucza.


W miejscowości Bobolin kościół opisany jako XV wieczny. Niestety zniszczony w czasie II wojny i poddany renowacji w latach 80-tych XX w. nie ma uroku. Ciekawą historię opisuje tablica przy kościele : Bobolin był w XIV w.własnością rycerzy i zamieszkiwali go między innymi komornicy ... zamożność dawnych mieszkańców można jeszcze odnaleźć w istniejącej zabudowie. 


Upał niemiłosierny. Bociany usiłują złapać oddech. 


Za Bobolinem kończy się szlak "Kościołów Wiejskich", zaczyna się szlak "Parków i Pomników Przyrody". Jedziemy dalej w kierunku miejscowości Kościno malowniczą drogą między polami, mijamy jeziorko bez nazwy.


Przejeżdżamy pod wiaduktem w szczerym polu.
Dalej kierujemy się w kierunku Dołuj - przed nami ostatnie wyzwanie wjazd na wzniesienie, na którym leżą Skarbimierzyce. Dalej już tylko z górki.